Misioneras Oblatas de María Inmaculada

 Misioneras Oblatas de María Inmaculada

Eugeniusz spoglądał na nas z nieba...

jmj2016.4
                          OMI = nasze życie jest darem, błogosławieńswem dla innych.
 
Minęły już ponad trzy miesiące od czasu kiedy to młodzież oblacka  z całego świata spotkała się we Wrocławiu. To sporo  czasu, jednak przeżycia, które głęboko zapadły w naszych sercach, są nadal żywe, tak jakby to spotkanie miało miejsce wczoraj.
Jest mi naprawdę trdno opisać w kilku zdaniach, co oznaczały dla mnie te dni z oblatami i młodzieżą oblacką z całego świata we Wrocławiu. 
 

jmj2016.3Teraz, kiedy to piszę, przychodzą mi na myśl konkretne wydarzenia, sceny, uczucia, a przede wszystkim przed moimi oczami przesuwają się twarze konkretnych osób, które miałam okazję poznać. To sporo czasu, jednak przeżycia, które głęboko zapadły w naszych sercach, są nadal żywe, tak jakby to spotkanie miało miejsce wczoraj.
Jest mi naprawdę trudno opisać w kilku zdaniach, co oznaczały dla mnie te dni z oblatami i młodzieżą oblacką z całego świata we Wrocławiu. Teraz, kiedy to piszę, przychodzą mi na myśl konkretne wydarzenia, sceny, uczucia, a przede wszystkim przed moimi oczami przesuwają się twarze konkretnych osób, które miałam okazję poznać.W uszach słyszę jeszcze dźwięk pieśni, które śpiewaliśmy z tak ogromną radością. W szczególny sposób rozbrzmiewa w moim sercu ta pieśń, którą wszyscy dobrze znamy z poprzednich spotkań ŚDM i która z ogromną siłą wypływała prosto z naszych serc, „Jesus Christ, you are my life...”. W tych dniach dla wielu z nas nabierała ona nowego znaczenia, była drogowskazem dla naszego życia.

logo.wroclaw-crop
 
Każdy dzień miał swój zwyczajny program – poranna modlitwa, konferencja, Eucharystia, obiad, koncert lub jakieś inne wydarzenie przygotowane przez organizatorów – jednak to osoby, które brały w nim udział, czyniły ten czas nadzwyczajnym. Każdy z tych dni, był niesamowitym nie ze względu na to, co robiliśmy, ale przez to, w jaki sposób przeżywaliśmy to spotkanie. Te wszystkie wydarzenia nabierały niezwykłej siły nie dlatego, że wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, ale dlatego, że Duch Święty był mocno obecny pośród nas. Otwierał On nasze serca na miłość Boga, który w szczególny sposób pragnął w nich zagościć. Urok tych spotkań przejawiał się również w tym, że sam Eugeniusz de Mazenod nam w nich towarzyszył.

WYD.hermanas.P.generalW ciągu tych pięciu dni czułam, jak święty Eugeniusz prosto z nieba przez wielkie okno, spogląda na Wrocław, a w szczególności na parafię oblacką, w której gościliśmy. Wyobrażałam sobie jego twarz i to, co mogłam dostrzec sercem, to spojrzenie przepełnione ogromną radością i uśmiech od ucha do ucha. Przez to okno spoglądał na swoich synów – oblatów, którzy byli blisko młodych, pośród nich, z nimi, ofiarując im cały swój czas; na nas oblatki, które pragniemy żyć tym charyzmatem, podążając za Jego śladami; na tylu młodych, którzy przyjechali z różnych krajów, aby dzielić się z innymi radości wspólnie przeżywanej wiary. Na pewno mógł on dostrzec entuzjazm, radość, spontaniczność i miłość braterską, „Boże szaleństwo”, a przede wszystkim, pragnienie pójścia za Jezusem i służenia drugiemu człowiekowi. Widział, że dzieło, które Duch Święty zapoczątkował w jmj2016.1Jego sercu 200 lat temu, nadal jest żywe na wszystkich krańcach świata, że to pragnienie, którym on żył, nadal płonie w sercach Jego synów. Eugeniusza nie mogło zabraknąć. Hasło spotkania ŚDM OMI brzmiało właśnie w ten sposób: „Święty Eugeniusz z młodymi”, i tę obecność naprawdę mogliśmy odczuć pośród nas. Dla nas wszystkich był to naprawdę bardzo intensywny czas. Padnięci fizycznie, ale silni duchem, ruszyliśmy do Krakowa na spotkanie z Papieżem Franciszkiem i młodzieżą z całego świata, która przyjechała do Polski specjalnie na to wydarzenie.

Dla nas, wolontariuszy, którzy w bardziej konkretny sposób włączyliśmy się w przygotowania tego spotkania, ten czas był ogromnym błogosławieństwem, gdzie bardzo mocno doświadczyliśmy „oblackiego ducha”. W międzynarodowej grupie volunteers, mogliśmy wspólnie przeżywać radość Ewangelii i dzielić się między jmj2016.2nami, tym, jak każdy z nas przeżywa na co dzień charyzmat oblacki. Był to czas wspólnej pracy, modlitwy, przygotowań, zabiegania itd. Bardzo dobrze jednak umieliśmy się dogadać w grupie, o czym świadczy to, że wszyscy byliśmy zadowoleni z naszej pracy. Jak powiedział o. Luis Lougen podczas swojej konferencji, „oblat/ka to osoba, której życie jest darem, błogosławieństwem dla innych”.
Teraz jeszcze, kiedy wracam wspomnieniami do Wrocławia, budzi się w moim sercu, jeszcze większe pragnienie oddania całego mojego życia na służbę ubogim. Dziękuję Bogu za ten czas doświadczenia Jego obecności pośród nas, za Jego miłość i za charyzmat oblacki. Jestem szczęśliwa z bycia oblatką i przynależenia do rodziny świętego Eugeniusza.

Fotos: